Witam, Mam 31 lat, nie mam dzieci i 3 lata temu miałam pierwszego guza na lewej piersi ok 15mm. Było to guz hormonozależny, G1, ER7 HER2+. W pierwszej kolejności dostałam chemioterapie 3x FEC-T a potem Trastuzumab x3. następnie miałam operacje oszczędzającą z marginesem, usunięto 3 węzły chłonne które nie wykazały żadnych przerzutów. Kolejny etap to była radioterapia i Herceptin. i do tego momentu przyjmuje tamoxifen.
W czerwcu 2020 wykryłam kolejnego guza w tym samym miejscu gdzie ostatnio. 3 tygodnie temu miałam przeprowadzoną mastektomie z jednoczesną rekonstrukcją. Po operacji zbadali guza i był on mniejszy niż 1cm. znowu pobrali kolejne 3 węzły chłonne i kawałek skóry - wszystko w normie. Dodam ze usunęłam brodawkę z otoczką i nie jestem obciążona genetycznie. Guz był identyczny jak ostatnio.
Jutro mam wizytę z onkologiem i pewnie będę musiała podjąć decyzję odnośnie dalszego leczenie, a jak już wcześniej zostałam poinformowana: lekarze ZALECAJĄ chemioterapie.
Nie wyobrażam sobie przechodzić przez to drugi raz... jak i nie potrafię zrozumieć dlaczego miałabym ja znowu dostać. Rozumiem że komórki rakowe mogły sie przedostać do układu krwionośnego i mogą powstać przerzuty, ale lekarze też mi nie dadzą gwarancji że chemioterapia zadziała i usunie je. CO gorsze chemioterapia usunie też zdrowe komórki i mój organizm totalnie nie będzie miał jak się bronić.
Na koniec dodam że chciałam sie starać o dzieci w niedalekim czasie. Mam zamrożone jajeczka, ale cały proces leczenia opóźni to o kolejne 2 lata. I kolejne myś moja jest taka, że jak już potrzebuje tej chemoterapii to może teraz zajść w ciąże jak się uda, urodzić i potem zacząć chemioterapie.
Bardzo prosze o rade/komentarz.
Serdecznie pozdrawiam, Karolina
W czerwcu 2020 wykryłam kolejnego guza w tym samym miejscu gdzie ostatnio. 3 tygodnie temu miałam przeprowadzoną mastektomie z jednoczesną rekonstrukcją. Po operacji zbadali guza i był on mniejszy niż 1cm. znowu pobrali kolejne 3 węzły chłonne i kawałek skóry - wszystko w normie. Dodam ze usunęłam brodawkę z otoczką i nie jestem obciążona genetycznie. Guz był identyczny jak ostatnio.
Jutro mam wizytę z onkologiem i pewnie będę musiała podjąć decyzję odnośnie dalszego leczenie, a jak już wcześniej zostałam poinformowana: lekarze ZALECAJĄ chemioterapie.
Nie wyobrażam sobie przechodzić przez to drugi raz... jak i nie potrafię zrozumieć dlaczego miałabym ja znowu dostać. Rozumiem że komórki rakowe mogły sie przedostać do układu krwionośnego i mogą powstać przerzuty, ale lekarze też mi nie dadzą gwarancji że chemioterapia zadziała i usunie je. CO gorsze chemioterapia usunie też zdrowe komórki i mój organizm totalnie nie będzie miał jak się bronić.
Na koniec dodam że chciałam sie starać o dzieci w niedalekim czasie. Mam zamrożone jajeczka, ale cały proces leczenia opóźni to o kolejne 2 lata. I kolejne myś moja jest taka, że jak już potrzebuje tej chemoterapii to może teraz zajść w ciąże jak się uda, urodzić i potem zacząć chemioterapie.
Bardzo prosze o rade/komentarz.
Serdecznie pozdrawiam, Karolina